Żyjemy w czasach zdrady. Prezydent, premier i reszta rządzących oraz będących w opozycji polityków, już nawet nie kryje, komu naprawdę służy. Istniejące pomiędzy nimi różnice i konflikty, wynikają wyłącznie ze sprzecznych interesów ich protektorów.
Na tym blogu będę analizował ich posunięcia wychodząc z założenia, że mamy do czynienia z marionetkami w rękach zagranicznych mocodawców.
Nie to jednak będzie głównym tematem mojego blogu. Chcę aby stał się on zaczynem, który doprowadzi do powstania szerokiego ruchu sprzeciwu wobec obecnej sytuacji. Sprzeciw ten nie może być werbalny, muszą iść za nim konkretne działania. Ostatecznym celem jest tytułowy "Czas szubienic", kiedy wszyscy zdrajcy i sprzedawczycy, zakończą na stryczku swoje nikczemne życie.
Aby do tego doszło musimy uświadomić sobie jakie jest nasze położenie.
Polacy stali się mniejszością we własnym kraju. To, że prawie wszyscy mieszkańcy Polski mówią w naszym języku, nie powinno nas zmylić. Rzeczywistość jest taka, że większość obywateli III RP, nie ma najmniejszego związku z narodem polskim.
Dla "chleba" skłonni są porzucić swoją ojczyznę, nie mówiąc już o tym, żeby coś dla niej poświęcić. Społeczność ta już pogodziła się z faktem, że państwo polskie zostanie zlikwidowane. Mało tego - jest z tego faktu bardzo zadowolona. Gdyby, dzisiaj w Polsce, przeprowadzić podobne referendum jak w Irlandii, nie można mieć wątpliwości, że wygraliby je zwolennicy traktatu lizbońskiego.
Dlatego Polacy nie mogą mieć nadziei, jak czynią to naiwnie niektórzy politycy z prawicy, że "naród się obudzi". Nie ma takiej możliwości, ponieważ garstka Polaków już się obudziła. Już wie co się dzieje. Ale ich głos się nie liczy. Jest nas po prostu za mało.
Jedyną siłą, która jednoczy jeszcze społeczność polską (będę tak określał polskojęzyczną większość obywateli RP) wokół wartości tradycyjnych jest Kościół. Lecz nie potrwa to długo. Procesy rozkładu religii, przećwiczone na zachodzie Europy, i u nas zaczynają przynosić swoje zatrute owoce. Do tego dochodzi strach części kleru, przed ujawnieniem komunistycznej agentury oraz dążenie do wygodnego, bezproblemowego życia, w którym "ksiądz" to taki sam zawód jak lekarz czy prawnik. Na zdecydowaną większość księży liczyć raczej nie można.
Bo prawda jest taka, że jeśli masz na kogoś liczyć, to licz na siebie. Jak konkretne działania mają wyglądać, postaram się opisać w najbliższym czasie.Konfederat